top of page
  • Tusia Travel

Dubaj w 5 dni


Pierwsze moje spotkanie z Dubajem wcale nie było takie owocne, jak mogłoby się wydawać. Nie dość, że trafiłam tam tylko tranzytem, ponieważ byłam w drodze do Tajlandii, to jeszcze nocą na 12 h . Z tego też względu w żaden sposób się nie przygotowałam, bo tak naprawdę, to co można zwiedzić na totalnym zmęczeniu późną nocą w obcym i pustym jak wydmuszka mieście?

Wraz z ekipą zgubiliśmy się w największym centrum handlowym szukając wyjścia, bo każdy pokazywał nam zupełnie inne. Nogi po podróży były tak zmęczone, że ledwo je za sobą ciągnęliśmy z nadzieją, że zaraz odpoczniemy w jakiejś przyjaznej knajpce. Po godzinie błądzenia, gdy już znaleźliśmy się na zewnątrz głównego wejścia, ostatni strumien fontanny właśnie zapadł się pod wodę... i tym sposobem spóźniliśmy się na ostatni tego dnia pokaz fontann.

Nie mając gdzie się podziać, krążąc i szukając jakiegokolwiek posiłku, stwierdziłam, że niczym mnie to miejsce nie ujęło i nie spieszy mi się do niego wrócić. "Nie oceniaj książki po okładce" , tak mówią. A ja tak zrobiłam.


NA SZCZĘŚCIE

Moje zdanie uległo zmianie, gdy okazało się , że mój urodzinowy wyjazd odbędzie się właśnie w to miejsce. Jednak w zupełnie innych okolicznościach.


Nie będzie to opis niskobudżetowy ale porównując ceny, jakie panują na Zanzibarze, nie trzeba być milionerem, aby się tu tak poczuć :).

Dlatego w dalszej części tego wpisu, opowiem Wam jak wyglądał nasz wyjazd, wraz z kosztami jakie ponieśliśmy.


PRZELOT

Tutaj ciężko nie było, ponieważ loty z Zanzibaru do Dubaju odbywają się

codziennie. My lecieliśmy linią lotniczą Fly Dubai - która jest odnogą firmy Emirates. Lot w dwie strony to koszt ok. 500$ za osobę. Podczas moich story, najwięcej pytań pojawiło się o klasę którą lecieliśmy, ponieważ Danielowi udało się wylicytować Business Class za dodatkowe 200$ w jedną stronę za osobę.

Jak to się robi? Otóż przy zakupie biletu na stronie, dostał maila z zapytaniem, czy nie chce zupgrade'ować swojego biletu poprzez licytację. Ustawił najniższą możliwą kwotę, a że chętnych pasażerów do licytacji wielu nie było, to nam się poszczęściło. W ten sam sposób także udało nam się wrócić za taką samą kwotę.


Dzień 1 potoczył się dosyć niespodziewanie. Lot z Zanzibaru mieliśmy o godz. 11:50, tym samym w Dubaju wylądowaliśmy ok. 17:00. Wychodząc z lotniska, przy strefie bagażowej, zaczepił nas Pan w pięknym garniturze ze stoiska "Lifestyle Luxury". Zapraszał na kolację w Hotelu Hilton oraz zapewniał transport z lotniska do tego miejsca, a później do naszego Hotelu. Ja podeszłam do sprawy dosyć sceptycznie, ponieważ proponowanie wszystkiego "za darmo", musiało mieć jakiś haczyk. Daniel jednak szybko mnie przekonał, aby zaryzykować i tak też zrobiliśmy. Odjechaliśmy z lotniska nowiuteńkim modelem Tesla. Po dotarciu na miejsce zostaliśmy pokierowani na 30 piętro w Hotelu Hilton, gdzie czekał na nas już pracownik firmy, tej sam co Pan z lotniska. Zaproponował kolacje do wyboru, oprowadził po Hotelu, Restauracjach, oraz klubach, które znajdowały się w tym samym budynku i napomknął o członkostwie i propozycjach noclegów. Daniel od razu postawił sprawę jasno i zapytał, o co w tym wszystkich chodzi, jaki jest cel spotkania i że to wyjazd urodzinowy więc nie za bardzo jesteśmy zainteresowani tematem. W tym momencie rozmowa zmieniła się w luźną gadkę o zainteresowaniach, chwile się pośmialiśmy i facet stwierdził, że nie będzie nas zanudzał godzinnym opowiadaniem, więc po wszystkim zostaliśmy odwiezieni do naszego hotelu. Tak właśnie bezkosztowo wyszedł nas powitalny pierwszy dzień

w Dubaju.


NOCLEG

Zatrzymaliśmy się w 5*Hotelu o nazwie TAJ DUBAJ, mieszczącym się w samym centrum. Z ręką na sercu mogę go polecić pod każdym aspektem. Śniadania były tak obfite i pyszne, że żałowałam, że tak mało jestem w stanie zmieścić. Obsługa na najwyższym poziomie, w każdej chwili gotowa do serwisu. Dostaliśmy przytulny, wygodny i przestronny pokój na 32 piętrze, z panoramą na serce Dubaju i Burj Khalifę.

Cena za dobę to 110 $ za dwie osoby.

Tutaj muszę zaznaczyć, że PRZECIĘTNY hotel na Zanzibarze, życzy sobie ok 200$/dobę.


Drugiego dnia jako priorytet zaplanowaliśmy sobie zakup kamerki GoPro Hero 9, aby móc relacjonować cały wyjazd, więc jako pierwszy punkt obraliśmy sobie Dubai Mall. Byłam przekonana, że taksówka, która miała nas tam zabrać już czeka pod Hotelem, jednak Daniela pasmo niespodzianek z okazji moich nadchodzących urodzin się nie kończyło.

Kiedy zjechałam na dół, przed hotelem czekało na nas piękne niebieskie Lamborghini Hurricane, które było do naszej dyspozycji przez najbliższą dobę. Muszę przyznać, że jako fanka aut typu SUV, ten samochód totalnie mnie urzekł pod każdym względem.

Pojechaliśmy więc na pierwszą przejażdżkę po mieście, kupiliśmy kamerkę i ruszyliśmy do popularnej miejscówki zwanej The Palm Jumeirah - czyli jedna z trzech największych sztucznych wysp na świecie, gdzie znajdują się najliczniejsze atrakcje: (parki wodne, akwaria, sztuczna fala, oceanarium, skoki spadochronowe, loty helikopterem, itp.), największe hotele i najsłynniejsze restauracje Dubaju. Dlatego jak będziecie sobie planować przyjazd w to miejsce, warto jest poświęcić na nie conajmniej jeden pełny dzień, aby móc skorzystać z większości. Nie mając zbyt wiele czasu, zdecydowaliśmy się wejść do akwarium Atlantis, gdzie akurat odbywało się karmienie 6 tysięcy stworzeń. To był niezwykły widok, zwłaszcza, że dwóch nurków było tak otoczonych przez te wszystkie gatunki, że ledwo można było ich dostrzec. W tym samym akwarium, możliwe jest skorzystanie ze snorkelingu oraz nauki nurkowania. Cena oczywiście była powalająca. Mi jednak zdecydowanie wystarczyło samo podziwianie zza szyby, ponieważ i tak robiło niezłe wrażenie.

Wejście do akwarium "The Lost Chambers" : 130zł/os.



Zachód słońca postanowiliśmy spędzić podziwiając panoramę Dubaju z największego na świecie wieżowca. Myślę, że każdy z Was doskonale wie o jakiej konstrukcji mowa. A dla tych co nie kojarzą, Burj Khalifa - to budynek, o wysokości 827,9 metrów wysokości, mający 163 piętra użytkowe. Jego nazwa pochodzi od imienia szejka Chalify ibn Zajida Al Nahajjana, obecnego prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Koszt jego budowy wyniósł 1,5 mld dolarów.


Punkt widokowy dostępny dla turystów, znajduję się na 124 piętrze, a sam wjazd windą zajmuje dosłownie minutę. Podczas stania w kolejce do windy, na jej drzwiach znajduje się zegar odliczający 60 sek, pokazujący wysokość w m oraz szybkość jazdy.

Widok zapiera dech w piersiach i robi naprawdę ogromne wrażenie. Przyznam, że to miasto zdecydowanie lepiej wygląda nocą niż w ciągu dnia.

Uważam, że będąc w Dubaju, jest to miejsce, które warto wpisać na swoją listę "must see". Po ok. półtorej h zjechaliśmy na dół, gdzie po okazaniu naszego kuponu Pani z obsługi zaprowadziła nas na wcześniej zarezerwowaną kolację do Burj Club, w tym samym budynku z widokiem na Burj Khalifę od zewnątrz oraz najsłynniejsze fontanny i ich widowiskowe pokazy, które odbywają się cyklicznie co 30 min.

Cena za wjazd na 124 piętro wraz z 3-daniową kolacją w Burj Club wyniosło 250zł/os. Czas nieograniczony, wedle potrzeb.



Trzeciego dnia wstaliśmy o 5 rano aby odwiedzić znane z filmików trasy, gdzie mieliśmy możliwość troszkę poświrować za kierownicą i porobić kilka fotek o wschodzie słońca. Jeżeli będziecie mieli zamiar w Dubaju także poruszać się samochodem, to polecam takie miejsca jak: Last Exit, Road 51 oraz Al Qudra Lake.


Następnie wróciliśmy do Hotelu na śniadanie, wymieniliśmy auto i pojechaliśmy

odkrywać miasto z lotu ptaka. Znów wróciliśmy na Palmę Jumeraih, aby tym razem wsiąść na 15 min lot helikopterem i pozwiedzać. Coś niesamowitego! Pilot okazał się także świetnym przewodnikiem i z chęcią opowiadał o poszczególnych miejscach jakie mijaliśmy. Wiadomo, że 15 min to nie kupa czasu, ale wystarczająco, aby dojrzeć najciekawsze widoczki i miejsca.

Cena za 15-20min przelot to 800zł/os.


Kolejnym punktem naszej środowej wyprawy był rejs łodzią Dhow wraz z kolacją, który dostaliśmy w prezencie w ramach naszego wyżej wspomnianego, spotkania w Hiltonie pierwszego dnia. Postanowiliśmy więc go wykorzystać. Wypłynięcie odbywało się z miejsca, do którego w innych okolicznościach byśmy raczej nie przyjechali, więc dobrze wyszło, ponieważ sama zatoka Jameel Arts Centre przy rzece Dubai Creek jest bardzo urocza, spokojna i ewidentnie mniej uczęszczana niż w samym

centrum miasta. Znajduję się tu także Hotel słynnego Palazzo Versace z infinity pool przed budynkiem, pod którym ludzie masowo robią sobie zdjęcia. Jeżeli chodzi o sam rejs, to nam się osobiście nie podobał. Widać było, że wszystko jest zorganizowane najniższym kosztem, łódź mocno zużyta i stara, a na pokładzie zrobionym ze sztucznej trawy zostały postawione zwykłe taborety ze stołami. Zamiast przyjemnej lub romantycznej muzyki w tle, puścili nam na pełny regulator hity lat 90 pomieszane z reggae'tonem. Nie dało się nawet porozmawiać siedząc obok. Trasa rejsu nie była najgorsza, bo było można dostrzec naprawdę fajną panoramę na drapacze chmur w tle zachodzącego słońca, ale po pół godziny, jak się okazało, że wracamy tą samą drogą, czekaliśmy tylko na zejście na ląd. O "kolacji" nie ma sensu opowiadać, bo był to zwykły bufet z ryżem i mięsem jak na stołówce.

Dlatego też nie narzekaliśmy bo...

Cena godzinnego rejsu z bufetem wyniosła nas 0 $


Na zakończenie dnia, udaliśmy się na najbardziej reklamowane i polecane show akrobatyczne o nazwie "LA PERLE". Tutaj przyznam szczerze, że odkąd przyjechaliśmy do Dubaju, ich bilbordy i hologramy na budynkach sprawiły, że zapragnęłam je zobaczyć i nie mogłam się doczekać. Nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś w stylu "Circus de Soleil". Jednak przeokrutnie się zawiodłam.


Cała oprawa, wejście główne, efekty specjalne, marketing i opinie mieszkańców zostały tak wyidealizowane, że podczas występu miałam ochotę się rozpłakać, że dałam się tak nabrać. Daniel z kolei po prostu przysnął....Może stało się tak też dlatego, że byłam na wielu kaskaderskich występach w swoim życiu i spodziewałam się czegoś podobnego, że aż ciarki ze strachu się pojawią. Na scenie jednak pojawili się ludzie, którzy z zaawansowaną akrobatyką zbyt wiele wspólnego nie mieli. Wszystkie ewolucje były na takich zabezpieczeniach, że sama z chęcią bym powisiała i porobiła podobne fikołki, a air track, który wyjechał ze ściany został wykorzystany do kilku padów jak w Judo i fikołków jak na wf-ie....

Wiem, że to dosyć krytyczna opinia, jednak uważam, że to show idealnie nadaje się dla publiczności w wieku 5 - 15 lat wraz z rodzicami.

Dodatkowo, dopłaciliśmy za miejsca w "lepszym" sektorze, które okazały się być takim samymi jak każde inne.

Cena za 1 bilet wyniosła nas 330zł.


Czwarty dzień postanowiliśmy spędzić w nieco bardziej chillowych warunkach, dlatego też wybraliśmy się na znaną wszystkim surferom "Kite Beach". No i tutaj śmiało powiem, że doskonale rozumiem fenomen tej plaży. Jest na niej dosłownie wszystko! Od wszelakich boisk siatkówki, koszykówki, skate parku, po klimatyczne kolorowe food tracki z różnorodnym jedzeniem i przekąskami. Ogromny teren, super zagospodarowany, gdzie wyznaczone są poszczególne strefy dla kitesurferów, skaterów oraz plażowiczów. W tym miejscu czuliśmy się jak w domu, dlatego zostaliśmy tu na dłużej, żeby trochę odsapnąć od miasta i oczyścić myśli.

Z racji, że przylecieliśmy do Dubaju w niskim sezonie, ponieważ temp. powietrza wynosi w tym czasie ok 46 stopni, woda ok. 30, a piach parzy niczym rozżarzone węgle. Byliśmy jednymi z nielicznych, którzy znaleźli się w tym miejscu o tej porze dnia. Mieliśmy więc całą plażę tylko dla siebie.

Z Kite Beach, pokierowaliśmy się na kolejną popularną miejscówkę tego typu o nazwie "Nikki Beach Club". Gdy dotarliśmy na miejsce okazało się, że właśnie to miejsce jest w trakcie przebudowy, więc zostaliśmy skierowani do "Nikki beach Resort", gdzie za samo wejście, bez żadnych napojów, trzeba zapłacić 300 $ za położenie ręcznika nad basenem. Miejsce naprawdę dopieszczone i bardzo fancy, jednak bez ludzi, muzyki i żadnego klimatu, zrezygnowaliśmy z wejścia i wróciliśmy się zrelaksować nad basen w naszym hotelu. I była to dobra decyzja.

Do Nikki Beach Club wrócimy po przebudowie, przy kolejnej podróży do Dubaju.



Aby porządnie zakończyć nasz dzień, pojechaliśmy zaczerpnąć trochę zimna do Ski Dubai, znajdującym się w centrum handlowym "Mall of Emirates". Z racji, że na snowboardzie oraz nartach nie mieliśmy okazji jeździć przez ostatni rok, wykupiliśmy sobie wcześniej karnet na 2h jazdę. Wszystko byłoby okej, gdyby nie ogromne kolejki krzyczących i przepychających się dzieci, które bez opieki pełnoletnich opiekunów nie miały wstępu i próbowały za wszelką cenę dostać się na stok.

Pomimo wcześniej zakupionego biletu online, bardzo długo musieliśmy czekać w kolejce i sam proces rejestracji oraz wejścia trwał w nieskończoność.

Gdy dostaliśmy się już do środka, w cenie biletu otrzymaliśmy cały sprzęt, włącznie ze strojem, czyli spodniami, kurtką i skarpetkami narciarskimi.

Miejsce z ogromnym potencjałem. Jedna kolejka krzesełkowa i orczyk, które wiodą na samą górę stoku o długości 400m i mini snow park. Miejsce jest czynne do północy, jednak warto zaznaczyć, że o 23:00 orczyk do którego nie było kolejki został zamknięty, więc pozostało nam tylko przeciskać się przez ogromną kolejkę do 4osobowych krzesełek, gdzie ze względów "bezpieczeństwa" wpuszczane były tylko pojedyncze osoby. Przez dwie h udało nam się zjechać 5 razy i na tym zakończyliśmy swoją zimową przygodę. Nie mniej jednak wyszliśmy zadowoleni, chociaż wiele rzeczy mogliby ulepszyć.

Cena za 2h na stoku Ski Dubai, to 231 zł/os.


Ostatni dzień planowaliśmy spędzić dosyć intensywnie, głównie ze względu na to, że był to dzień moich urodzin. Jednak po tylu intensywnych dniach ewidentnie potrzebowaliśmy odpoczynku. Jak się okazało, w naszym hotelu znajdowało się jedno z lepiej ocenianych Spa w Dubaju. No i to był strzał w 10. Ok. 3h zabieg peelingujący świeżym kokosem z migdałami, który zmywaliśmy świeżym mlekiem, aby następnie położyć się znów na godzinny masaż całego ciała. Obsługa była bardzo profesjonalna i doskonale znała się na rzeczy. Polecam więc skorzystanie z zabiegu w Jiva Spa, w hotelu Taj Dubaj, gdzie na pewno wyjdziecie stamtąd zrelaksowani i wypoczęci.

Ceny zabiegów znajdziecie na stronie, w zależności od tego, jakie macie preferencje. Pod spodem wstawiam link do strony:

https://www.tajhotels.com/en-in/taj/taj-dubai/jiva-spa/

Wieczór spędziliśmy spacerując po głównym placu, zwiedzając okoliczne restauracje i oglądając pokaz fontann. Muzyka, która leci w tle w środku miasta

i przepływające po rzece niewielkie łódeczki z turystami, nadają temu miejscu wyjątkowo przytulny i romantyczny klimat.


TRANSPORT

Jeżeli macie prawo jazdy i chcecie samodzielnie pojeździć i poodkrywać Dubaj, bardzo polecam firmę SuperiorCarRental, gdzie Danielowi udało się załatwić dla nas auta na cały pobyt w fajnej ofercie.

Na ich profilu IG lub FB, znajduję się promocje, gdzie przy wynajęciu

np. Lamborghini na jeden dzień, dostajecie 25% rabatu. Z kolei przy wypożyczeniu auta na 2 dni, trzeci dostajecie w gratisie. My właśnie z tych dwóch ofert skorzystaliśmy, a w dzień wylotu bez problemu dotarliśmy na lotnisko i tam zostawiliśmy samochód do zwrotu.

Drogi w Dubaju są naprawdę zawiłe, przez co zgubiliśmy się dobre kilka razy ale dzięki temu zobaczyliśmy dużo więcej miejsc, niż gdybyśmy korzystali z taksówek, czy transportu publicznego. Zamiast Google maps, które totalnie nie ogarnia dubajskich dróg, polecam ściągnąć sobie aplikacje "Waze", gdzie na bierząco można śledzić zmianę tras i dużo łatwiej jest się poruszać.



  • Dla osób wolących bezstresowy środek transportu, wiem, że tamtejsze metro ma znakomite połączenia do każdego miejsca turystycznego w Dubaju w dużo szybszym tempie niż autem.


  • Większość biletów i wejściówek na wszelkie atrakcje zakupiłam poprzez stronę "GetYourGide"- internetowa platforma handlowa przewodników turystycznych i wycieczek. Najlepiej jest ściągnąć ich darmową aplikację, gdzie można znaleźć masę fajnych pakietów wraz z transportem, występujących w większości krajów. Wystarczy tylko wybrać miejsce i najbardziej interesujące Was atrakcje. Przy wcześniejszej rezygnacji zwracają 100% kwoty, a płatność przy zakupie jest bardzo prosta i szybka.


  • Nie polecam zabierać ze sobą dużej ilości gotówki, ponieważ 98% miejsc nie ma możliwości zakupienia biletów na miejscu ze względu na Covid. Wszędzie istnieje opcja płatności kartą, a najkorzystniej wychodzi zakup wejściówek online. Dodatkowo, jeżeli macie zamiar robić duże zakupy, polecam zbierać paragony i mówić o podatku(trzeba nosić ze sobą paszport), którego zwrot bez problemu uzyskacie na lotnisku przed wylotem.


*Wszystkie podane przeze mnie powyżej ceny dotyczą sezonu niskiego(czerwiec-sierpień), kiedy to są one znacznie niższe niż w miesiącach szczytowych, tj.od września do kwietnia. Tyczy się to także biletów lotniczych.


Podsumowując, cały wyjazd zaliczam do bardzo udanych i już na samym początku wiedziałam, że wrócimy tu jeszcze raz aby odwiedzić te miejsca, których nie zdążyliśmy tym razem. Włącznie z Abu Dhabi, które ze względu na bardzo rygorystyczne zasady dot. Covida było dla nas niemożliwe do zobaczenia.

Dlatego temat pozostawiam otwarty, bo może niedługo pojawi się druga część....

A Wy, jeżeli się do Dubaju wybieracie - gorąco polecam.

Zwłaszcza, gdy tak jak ja, macie potrzebę odetchnięcia od wioski, jadąc do cywilizacji i zgiełku na kilka dni :) .


Wszystko opisane wyżej, możecie także obejrzeć w wyróżnionych relacjach na moim IG.


Dziękuję!








346 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Post: Blog2 Post
bottom of page